Donna Regina i Let’s Get Slow (Wolniej bądź ) by Miłka

https://karaokekalk.bandcamp.com/track/lets-get-slow-wolniej-b-d-version-by-mi-ka

Tak oto wróciłam (na chwilę) do śpiewanie za sprawą Reginy (i Donny Reginy w całości). Na swoje 25 – lecie (w roku 2015) Regina wymarzyła sobie płytę z coverami i cudem prawdziwym przypomniałam się jej (w wersji z Michałem Jacaszkiem) z naszych wspólnych koncertów śląskich (chyba w 20o7 roku! :), gdy supportowaliśmy Donnę dzielnie. Rok temu dostaliśmy propozycję zinterpretowania Let’s get slow! Regina zażyczyła sobie polszczyzny 😉 i wprawdzie Michał tym razem nie miał czasu, ale za to wspólnie z Sebastianem Pypłaczem tutaj

wyczarowaliśmy własną wersję.

Donna Regina to nie „nowa elektronika”, to nie „song-writing”, to nie „pop”, ale ze wszystkich tych szufladek wystają wstążki, które Donna Regina w sobie tylko znany sposób łączy w jedną.

Donna Regina istnieje już tak długo (od początku lat 90-tych), że każda próba prostego zaszufladkowania jest skazana na niepowodzenie, stworzyła własny styl, który wciąż ewoluuje i z każdym nowym albumem zespół definiuje go na nowo. Jeśli elektronikę można zdefiniować w piosence, to Donna Regina zdefiniowała ją już całkowicie… Rozpoznawalne ciepłe brzmienie, głębokie basowe rytmy, gitara i kojący głos Reginy Janssen znajdziemy także na nowym albumie „The Decline Of Female Happiness”.

Donna Regina są mistrzami skromności, sugestii, nieopisywalności. To, co jest oczywiste, nie jest ich domeną. Wolą zagrać o jeden dźwięk mniej, niż o jeden za dużo. Nowy album jest wyśmienicie wyprodukowany, dźwiękowo bardzo urozmaicony i pełen świeżych pomysłów. Oczywiście rozpoznajemy już od pierwszych taktów, że to właśnie Donna Regina, ale już w drugim utworze „Vague” budowane jest napięcie i oczekiwanie, które nie jest wcale tradycyjnie „rozładowane”.

Ich piosenki i ich brzmienie są eleganckie i mniej lub bardziej melancholijne, a w tekstach (które traktują o samotności, starzeniu się i codzienności) słychać więcej dystansu i zadumy.