Kosmos w Ritzu

Kosmos w Ritzu, Miłka MalzahnOstrożnie humorystyczna i nieostrożnie zakręcona opowieść Miłki Malzahn, przenosi czytelnika do już nieistniejącego (albo istniejącego) białostockiego hotelu Ritz, w którym znajduje się (lub nie) portal, a za nim inne wymiary, chociaż najdziwniejsze rzeczy wydarzają się po „naszej” stronie. Warto wybrać się w podróż, zwłaszcza do nas (i po nas) samych.
Ignacy Karpowicz

dofinansowane ze środków z budżetu Miasta Białegostoku

 

Pozycja dostępna w wydawnictwie FORMA:

http://wforma.eu/kosmos-w-ritzu.html


Miłka czyta fragmenty „Kosmosu w Ritzu”, posłuchaj:

      KOSMOS W RITZU 01

 

      KOSMOS W RITZU 02

 

      KOSMOS W RITZU 03

 

      KOSMOS W RITZU 04

 

      KOSMOS W RITZU 05

Recencja Konrada Zycha „Rozum w Ritzu”, Magazyn Twórczość 1/2016:

tworczosc_2016_01_110

(…) Pełna recenzja dostępna tutaj >>

 


W „Strefie Kultury” radia RDC Miłka opowiada o „Kosmosie w Ritzu” TUTAJ>

      14 grudzieñ 2014 16:10:59 - RDC-Mikr

„Kosmos w Ritzu”, Rozmowa Doroty Sokołowskiej z Miłką Malzahn na antenie Polskiego Radia Białystok z 12.10.2014

      \"Kosmos w Ritzu\", Rozmowa Doroty Sokołowskiej z Miłką Malzahn na antenie Polskiego Radia Białystok z 12.10.2014

Penłna recenzja „Kosmosu w Ritzu” Mai Staśko „Kosmos, więc jestem”, eleWator 1/2015

dostępna TUTAJ>


Rozmowa z Miłką i krytykiem literackim Dominikiem Sołowiejem w „Strefie książki” TVP Białystok o „Kosmosie w Ritzu” TUTAJ >

TVP_Bialystok


Listy uczniów II LO do Miłki Malzahn

Drugoklasiści z II LO wzięli udział w projekcie „Listy do pisarki”, w ramach którego podzielili się swoimi wrażeniami na temat książki Miłki Malzahn z samą jej autorką.

http://www.lancut.gada.pl/aktualnosc,1893,0,0,0,Listy-uczniow-II-LO-do-Milki-Malzahn.html

Basia Kolek

oto fragmenty naszej korespondencji:

Z listu Magdy: „Lektura nie pozwala czytelnikowi się nudzić, tworząc wokół fabuły aurę tajemniczości. (…) Jednocześnie podczas czytania czułam, że faktycznie przenoszę się do miejsc akcji. (…) Intrygujące jest dla mnie wykorzystanie nieistniejącego już hotelu w opowiadaniu, którego akcja dzieje się współcześnie”

Z listu Kasi: „Ciekawią mnie zagadkowe historie. Podoba mi się postać Kwiryny, jest stanowcza i stylowa. Fronasz zaś – dociekliwy i delikatny (…) Nauczyłam się, że trzeba szanować starsze osoby, ponieważ wiele przeżyły. Są pełne werwy, zaskakujące i tajemnicze”

Z odpowiedzi Autorki: „Pani Kasiu! Tak się cieszę, że wyczuła Pani w Kwirynie ten styl… styl, który składa się na jej urok, urodę i sekrety. Ja też ją cenię za klasę. (…) Bardzo dziękuję też za docenienie moich możliwości wyrażania się w sposób czytelny dla młodych ludzi, to doprawdy  sprawiło mi wielką radość! Znam bowiem wybredne gusty nastolatków 😉 (…) W literaturze fajne jest to, że czytelnik może sam sobie wymyślać takie zakończenie, jakie by chciał; wstawiać w wyobraźni nowe sceny i nowe dialogi, czemu nie? Proszę kiedyś spróbować – to całkiem fajna zabawa”

Z listu Michała: „Balansowanie między fikcja a rzeczywistością w historii starców było interesujące, jednak nie to przykuło moją uwagę. Konstrukcja bohaterów, a zwłaszcza ich interakcje, były naprawdę wiarygodne (…). W połączeniu z dość niekonwencjonalnym sposobem prowadzenia narracji i układem przestrzennym dało to efekt, który śmiało można określić jako satysfakcjonujący”

Z odpowiedzi Autorki: „Panie Michale, (…) jeśli po lekturze pozostaje „ciepłe wspomnienie” – to dla autorki jest to bardzo istotny komplement. (…) Mam nadzieję, że atmosfera tej opowiastki z czasem wyda się Panu bardziej przyjazna, a swobodne potraktowanie realności – przyda się na co dzień (nie jestem pewna czy to jest idealne życzenie, ale w mojej codzienności traktowanie realiów lekko i z przymrużeniem oka – zawsze działa na moją korzyść)”

Z listu Oli: „Tajemniczy jest dla mnie wątek starców, którzy pojawili się w Ritzu. Zastanawia mnie, czy istnieli naprawdę, byli wytworami wyobraźni, czy może duchami.”

Z odpowiedzi Autorki: „Pani Olu, czy lubi Pani opowieści o duchach? Ja lubię. Szczególnie wieczorami, szczególnie zimą i przy kominku. Być może z tego powodu starcy czasami mogą się wydawać istotami z zaświatów. Wiem, że są trochę nierealni, ale proszę mi wierzyć, że ludzie (najprawdziwsi ludzie!) robią jeszcze bardziej zaskakujące rzeczy, naprawdę”

http://2lolancut.pl/9-wydarzenia/1402-o-listach-do-pisarki-oraz-zacnej-dla-nas-odpowiedzi

„Został mi twórczy niedosyt i nadzieja na podjęcie w przyszłości tematu, odkurzeniu bohaterów i rzuceniu im nowych okoliczności na kolejnych kartach książki. Będę czekać na nich, bo twórczyni otworzyła drzwi na bardzo ciekawe obszary.
Jak dla mnie niejasne pozostaje trzecie opowiadanie. O ile klimat bardzo wciągał, treść niepokoiła poruszając głęboko ukryte struny emocji, z których zdajemy sobie sprawę wyłączając się z otaczającego świata, najczęściej na skutek bolesnych przeżyć (przynajmniej tak to odczuwam) to brakuje mi odpowiedzi na pytania – kto i dlaczego. Chociaż ich brak czyni treść uniwersalną, bo w mojej luźnej interpretacji odpowiedzi brzmią – ja, ty, ona, on – dlaczego? Odpowiedz sobie sam.

Szczerze polecam i czekam na dalsze książki.”

Recenzja z cyklu „Czytamy książki” Polskiego Radia Białystok Basi Kraszewskiej TUTAJ >>


„(…) Miłka O. Malzahn wodzi za nos czytelnika, myląc tropy, przeskakując w czasie, mieszając jawę ze snem. W efekcie wstrząsa nim, pokazując, jak zdradliwe mogą być czytelnicze przyzwyczajenia, którym ulegamy, otaczając się literaturą popularną, sztampową i przewidywalną. A przecież może być inaczej. Proza może intrygować, skupiać uwagę na samej sobie i rewidować nasze zastane poglądy.”

Recenzaja Redakcyjna portalu granice.pl  TUTAJ>


“(…) Czytając <<Kosmos w Ritzu>>, czujemy się jak ludzie śniący na jawie – ludzie, którzy nie wiedzą, pod której stronie rzeczywistości właśnie się znaleźli. Może to świat sprzed siedemdziesięciu lat, a może miejsce, które powstało w głowie szalonego demiurga? Jeśli chcemy to sprawdzić, sięgnijmy po książkę Miłki Malzahn. I czujmy się jak u siebie.”

Recenzaja „Kosmosu w Ritzu” Dominika Sołowieja w Kafeteria.pl TUTAJ>


Recenzja „GONIĄC ZA (NIE)ISTNIEJĄCYM (MIŁKA O. MALZAHN: ‚KOSMOS W RITZU’)” Agnieszki Nęckiej w ArtPapierze TUTAJ>

” (…) <<Kosmos w Ritzu>> Miłki O. Malzahn jest książką, która stając niejako w poprzek czytelniczym przyzwyczajeniom, wciąga. Autorka „Rzeczy wydarzonych” potrafi nawiązać porozumienie z odbiorcami także dzięki temu, że o poważnych sprawach umie rozprawiać z przymrużeniem oka. Wykorzystując głównie konwencję detektywistyczną i fantastyczną, sprawia, że codzienność przypomina pełną niesamowitych wydarzeń podróż w nieznane. Wszystko jednak, co dzieje się na kartach najświeższej publikacji Malzahn, dzieje się w języku. Stąd pojawiające się tu i ówdzie metatekstowe wkręty, przypominające, że mamy do czynienia z niczym nieskrępowanym żywiołem opowieści. To on pozwala gonić za (nie)istniejącym, przynosząc frajdę samą już pogonią. Legenda Ritza nadal żyje w umysłach mieszkańców Białegostoku, gdzieś w tle przypominając trudną (naznaczoną zagładą) historię. Ritz jawi się zatem przede wszystkim jako symbol łączący różne światy i różnorodne perspektywy. Słowem, to swoisty portal wiążący przeszłość z teraźniejszością, młodość ze starością, dynamizm ze stagnacją, to, co ziemskie z tym, co kosmiczne, wreszcie – to, co rzeczywiste z tym, co wykreowane.”


„(…)A może jest to po prostu utopijna opowieść, snująca refleksję na temat lepszego życia na starość, w którym to nie trzeba będzie uzurpować sobie prawa do zapomogi zasiłkowej przez powszechnie „poważaną” instytucję typu ZUS, a tak zorganizować sobie życie, by na starość móc spędzić je godnie, w ciszy tajemniczego hotelowego zakątka?

A może trzy opowiadania Miłki O. Malzahn składają się na powiastkę egzystencjalną, przybliżającą historię ciężko chorej kobiety, której otwarta rana brzucha stanowi głęboką metaforę choroby na życie? To, innymi słowy, otwarta rana (nie)skończoności, dlatego nie zasklepi się nigdy, żyć będzie w ludzkim ciele wiecznie. To opowieść samotnej kobiety, rozmawiającej z duchami przeszłości, wspomnień czasu zagłady, bycia nie-Polką, a zatem kosmitką, snującą odwieczną i równie otwartą jak jej rana refleksję na temat teodycei?

Kto wie…”
Recenzja Irminy Kosmali w Latarni Morskiej tutaj >


„(…)Pozór lekkości to tylko jedno z wielu twarzy „Kosmosu w Ritzu”. W całej książce sporo jest tropów, które oddalają się od głównej intrygi, a zapraszają do wędrówki w głąb nas samych. Na ile potrzebujemy wskrzeszania czegoś, czego już nie ma? Na ile potrzebujemy miłości, młodości, kojącej wiary w harmonię i łączność światów? I tego, że ktoś/lub coś naprawi to, co zepsute?(…)”

Cały tekst: http://bialystok.gazeta.pl/bialystok/1,35235,16879301,Kto_zainstalowal_staruszkow_w_Ritzu__Sledczy_zaskoczeni.html

Nota recenzencka w serwisie Poranny.pl: http://www.poranny.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20141027/RECENZJE/141029661


„W kosmosie z Ritza spędziłam dwa urocze wieczory. Książkę się czyta jakby skradało się na palcach po miejscach niedostępnych (bo przecież, można dziś sprawdzić – nieistniejących) i magicznych. Słowa i opowieść układają się w kręte schodki w górę i w dół. Zanurzanie się w powieści Miłki jest jak słuchanie fortepianowej etiudy. Cichej i łagodnej, mimo wielu żywych zwrotów akcji. Białe, czarne, białe, czarne. A najbardziej biała jest ostatnia część.
Trochę dzięki wprawnemu detektywowi Fronaszowi, trochę dzięki ciepłym opisom hotelowych wnętrz, czułam się bezpiecznie na momentami niepewnym gruncie fabuły. Autorka książki dobrze wie, że oswajane latami w miejskiej przestrzeni obiekty wciąż żyją, nawet jak się ich nie widzi i się o nich nie myśli. A mało tego, nawet kiedy o ich istnieniu nie ma się pojęcia.
Jest na stronach książki sporo bardziej i mniej wesołych przygód, można pozaglądać do różnych światów, i nieraz się czytelnik uśmiechnie. Trzeba jednak wiedzieć, że lektura „Kosmosu w Ritzu” wiąże się z całkiem dużym ryzykiem. Zwłaszcza jak się prowadzi samochód. Ale wystarczy być pieszym. Na rondzie przy Pałacu Branickich, gdzie przed laty stał ogromny gmach hotelu Ritz, trudno się opanować przed szukaniem hotelowych świateł, mroczno-ciepłych pokoi i ich realnych i nierealnych mieszkańców.”

Nota recenzencka Dagmary Widanow


„Nie spotykamy znanych już bohaterów, znika gdzieś także hotel Ritz. Słyszymy za to coś jakby wewnętrzny głos kobiety, zmagającej się z chorobą, ze sobą, z życiem… choć nie jestem pewna czy „zmaganie się” jest tu odpowiednim określeniem, bo raczej o przeżywanie w spokoju, z pewnym zaciekawieniem spoglądanie na to, co we mnie i poza mną, tu idzie.”

Nota recenzencka na blogu „Okiem wariata” tutaj >


„Książki autorki Nie ma mono (2008) nie zawierają prostych, podomykanych opowieści. Nie dostarczają odpowiedzi, wręcz przeciwnie, mnożą pytania – filozoficzne, psychologiczne… – zapraszając czytelnika do gry w interpretacje. Zmuszają czytelnika do wysiłku. Niewiele jest obecnie tego rodzaju prozy. A szkoda.”

Nota recenzencka Roberta Ostaszewskiego „Pomiędzy i poza” tutaj >


 

„Polecam książkę Pani Miłki starym wyjadaczom, którzy oczekują po lekturze czegoś więcej. To historia dla tych, którzy lubią poszukiwać między zdaniami drugiego dna, a przede wszystkim, są w stanie otworzyć swój umysł na kompletnie inne doznania. A ja chyba wyruszę szukać hotelu Ritz.”

Recenzja na blogu „Ujrzeć Słowa”, czytaj więcej >


„ (…) Synkretyczny Kosmos w Ritzu niesie różnorodność doznań: przez żart, zaskakującą akcję, szerokie zakrojenie barw i nastrojów, w lekkości i melancholii malowanej nieograniczoną wyobraźnią. Kto da się porwać tej poetyce, tan zanurzy się w niej z błogością … Piszący te słowa musi jednak przyznać, że – jako będącemu w istocie mało wrażliwym – nie udało się to do końca.”

Recenzja Konrada Sasina w „Fabulariach” dostępna tutaj >

 


Cechy
format 18,0 x 18,0 cm
rok 2014
strony 108
oprawa broszurowa ze skrzydełkami
ISBN 978-83-63316-87-7
wydanie 1
zdjęcia Marzena Gregier Franco, z kolekcji Tadeusza Chańki i Jana Murawiejskiego, z archiwum autorki
redakcja Artur Daniel Liskowacki, Paweł Nowakowski
korekta Anna Borowicka, Anna Nowakowska
wydawnictwo FORMA
wydano z Fundacja Literatury imienia Henryka Berezy