głosy z nad ognia

Były car : Polowanie. Październik 1860 roku, tutaj, w Białowieży. Przyjechałem tutaj z ojcem, w nocy. Ale co to była za noc! Przejazd oświetlały paździerze i beczki ze smołą, a samą wioskę – kaganki. Budynki były iluminowane, a gdy pojazdy wjechały na most przerzucony przez rzekę, to pawilon myśliwski który dla nas przebudowano, a także cerkiew i zagajnik – oświetlono różnokolorowymi ogniami bengalskimi. Malowniczo. Bardzo. Miałem wówczas lat piętnaście. Nie wiem czy kronikarze odnotowali moją obecność. Może nie? Ojciec zabrał mnie w ostatniej chwili, żebym miał trochę męskiej rozrywki. I zobaczył jak ma wyglądać porządne polowanie.

Ona: I to było takie wstrząsająco-wiążące?

Były car : Nie. Nie to.

pożywianie (się)

W zasadzie w tym procesie chodzi o takie odżywienia ciała, żeby się dobrze miało, ale… my współcześni zamieniliśmy jedzenie w jedną z rozrywek. W zasadzie tylko częściowo zależną od głodu, a częściowo realizującą zapotrzebowanie na zabawę, będącą narzędziem do oddalania od siebie trosk i nudy.

Drogą ewolucji nauczyliśmy się robić z jedzenia ucieczkę od smutków i urozmaicenie codzienności .

Dlatego organizowane są wycieczki „tropem sera”, „w poszukiwaniu smaku Francji” , festiwale „jajka od zielononóżki” i tym podobne. W sumie – nic zdrożnego, a jednak przekirowuje uwagę z żywienia w zabawę w smaki, w produkty, w sposoby ich spożywania

Do tego wszystkiego jedzenie w niektórych restauracjach wygląda jak ceremoniał, w którym uczestniczyć mogą tylko wtajemniczeni. I bogaci. Strach pomyśleć, że po takim czymś człowiek zwyczajnie robi kupę! Bez ceremonii.

Doprowadziliśmy proces jedzenia do punktu, w którym już doprawdy nie wiadomo jak sytuację podkręcić. A wystarczy popatrzeć na dzieci, które posiłek traktują w najbardziej naturalny sposób. Bez kulturowych nakładek. Bez ideologii. Jedzą gdy są głodne, nie siedzą przy stole godzinami, bo mają ważniejsze rzeczy do zrobienia. Nie grają przy stołach w życie towarzyskie.

Po prostu żywią ciało i pędzą się bawić. Naprawdę-bawić.

Bo jedzenie jest rozrywką, zabawą, relaksem, odpoczynkiem w umysłach dorosłych. Dla dzieci jedzenie to jedzenie.

Dziś nagle to do mnie dotarło. I wydało mi się to wielokrotnie dziwne. 
Zatem – smacznego.